Wybrzeże Zatoki
Wschodnie wybrzeże Zatoki Tajlandzkiej to niemal nieprzerwany pas piasku, ciągnący się aż do Trat, skąd na południe wysuwa się już tylko wąska wypustka wciskająca się w obszar Kambodży. Bliżej Bangkoku miastom, takim jak Si Racha czy Chonburi, brakuje raczej powabu - są to ważne ośrodki handlowe, z fabrykami przetwarzającymi produkty miejscowego rolnictwa. Si Racha słynie z ognistego sosu chili (noszącego nazwę miasta), zajmującego poczesne miejsce na tajlandzkich stołach. Niewiele jest w Azji miejsc, które zdobyłyby sobie tak ogromną sławę - ze wszystkimi jej plusami i minusami - jak nadmorski kurort Pattaya. Na początku była to piękna, zaciszna plaża, 4-kilometrowej długości półksiężyc złotego piasku, pieszczony łagodnymi falami i balsamiczną bryzą. Takie zalety sprawiły, że coraz liczniej przybywali tu spragnieni słońca plażowicze. Pod koniec lat 80. wzdłuż plaży stało już kilkadziesiąt wielopiętrowych hoteli. Niekontrolowany rozwój pozbawił jednak Pattayę uroku, który był przecież jej największym skarbem. Poza tym przylgnęła do niej opinia nadmorskiego Patpongu - zaroiło się od pedofilów i wątpliwych "turystów" z Zachodu, szukających taniego seksu. Trzeba jednak przyznać, że turystyka przyniosła regionowi wielkie gospodarcze korzyści. Większość podróżników przezornie omija Pattayę, podążając raczej ku rozsianym wzdłuż brzegu, bardziej spokojnym wyspom, takim jak Ko Samet i Ko Chang. Zwłaszcza ta druga przyciąga urlopowiczów wspaniałymi plażami. Na wschodnim wybrzeżu działają obecnie dwa lotniska, drogi zostały poszerzone, a prywatni inwestorzy budują wzdłuż plaż coraz to nowe hotele i ośrodki wypoczynkowe.